Cheap Web Hosting | Free Web Hosting | Dedicated Server | Windows Hosting | Free Web Space | Web Hosting | FrontPage | Business Web Hosting
cheap web hosting
Search the Web

Dr Jan Pajak: notka autobiograficzna
(2-języcznie po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)

Kliknij
"odnow"
jesli ta strona
jest zle widoczna


Menu 1:

(Wybor jezyka:)


(Strona główna:)

Index

(Polskie tutaj:)

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Seismograph

O mnie

Totalizm

Tom 5 z [1/4]


(English here:)

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Seismograph

About me

Totalizm

Volume 5 of [1/4]


Menu 2:

(Strony pokrewne:)


(Seismograf:)

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com

jp.7h.com

totalizm.fanspace.com

magnocraft.20fr.com

capsule.20m.com


(Magnokraft:)

magnocraft.20fr.com

capsule.20m.com

jp.7h.com

totalizm.fanspace.com

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com


(Komora oscylacyjna:)

capsule.20m.com

magnocraft.20fr.com

jp.7h.com

totalizm.fanspace.com

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com


(Totalizm:)

totalizm.fanspace.com

jp.7h.com

magnocraft.20fr.com

capsule.20m.com

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com


(Informatyka:)

pajak.orcon.net.nz

pajak.ownsthis.com

free.7host03.com/Pajak

Pajak.20fr.com

Pajak.20m.com


(Wszystko-w-jednym:)

totalizm.fanspace.com

jp.7h.com

magnocraft.20fr.com

capsule.20m.com

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com

#1. Przebieg mojego życia:

       Urodziłem sie w 1946 roku w malenkiej wioseczce jaka przez najdluzszy okres czasu nazywala sie "Wszewilki" (wioska ta czesto zmieniala nazwe). Jest ona zlokalizowana w poludniowo-zachodnim obszarze Polski (tj. niedaleko do Niemiec i Czech). Moj ojciec byl mechanikiem o tzw. "zlotych rekach" - znaczy naprawial wszystko co sie popsulo w promieniu dziesiatkow kilometrow od naszego domu, zaczynajac od zegarkow i zegarow, poprzez rowery i rozne maszyny, a skonczywszy na ogromnych silnikach gazowych jakie napedzaly pompy w miejscowych wodociagach (faktycznie to byl on nawet zatrudniony przez gazownie w Miliczu aby utrzymywal owe wodociagi w stanie dzialajacym). Obecnie sie zastanawiam, jak on wlasciwie mogl mnie tolerowac, jako ze cokolwiek zreperowal jednego wieczora, natychmiast ja rozmontowywalem to nastepnego dnia kiedy on byl w pracy, aby zobaczyc jak to dziala. Oczywiscie, nie zawsze tez zdolalem potem to poskladac z powrotem tak aby dzialalo jak powinno. (Szczegolnie trudnymi do poskladania tak aby potem dzialaly okazywaly sie male zegarki. Po tym wiec jak doswiadczylem kilkakrotnie jak moj ojciec reaguje na widok rozmontowanych zegarkow ktore on naprawil jedynie noc wczesniej, zaczalem powstrzymywac swoja ciekawosc dowiedzenia sie co wlasciwie powoduje ze owe zegarki tykaja.) Moja matka byla gospodynia domowa - skromny geniusz matematyczny. Byla ona w stanie liczyc w pamieci niemal tak samo szybko jak to czynia dzisiejsze komputery. Jej zdolnosci obliczeniowe zawsze szokowaly sprzedawcow w sklepach, dostarczajac wiele uciechy mi i mojej siostrze z ktora czesto towarzyszylismy mamie w wyprawach na zakupy. Moje edukacja podazala typowym kursem komunistycznej Polski. Najpierw (w 1953 roku) zaczalem uczeszczac do szkoly podstawowej w pobliskim Miliczu (w owym czasie majacym okolo 20 000 mieszkancow). Ukonczylem owa podstawowke w 1960 roku. Potem zaczalem uczeszczac do szkoly sredniej (od 1960 do 1964), jaka bylo Liceum Ogólnokształcące w Miliczu. Maturę zdałem w 1964 roku. Świadectwo maturalne upoważniało mnie do wstępu na wyższe uczelnie. Wybralem studia na Politechnice Wrocławskiej, która w owym czasie była jedną z najbardziej renomowanych uczelni w Polsce. (Na bazie swojej obecnej znajmosci poziomu nauczania w innych uniwersytetach swiata, ja osobiscie wierze, ze w owym czasie byla ona najlepsza uczelnia w Polsce, a jednoczesnie jedna z najlepszych uczelni na swiecie.) Przypadalo wowczas okolo 12 kandydatow na kazde wolne miejsce z owej Politechniki, stad jedynie zdanie egzaminow wstepnych okazalo sie ogromnym sukcesem. Studiowalem tam od 1964 roku do 1970 roku. Po otrzymaniu dyplomu owej politechniki, w 1970 roku zostalem przez nia zatrudniony najpierw jako assystent stazysta, potem jako asystent, dalej jako starszy asystent, zas po obronie pracy doktorskiej w 1974 roku - jako adiunkt ("adiunkt" w Polsce jest odpowiednikiem dla tzw. "Reader" z angielskich uniwersytetow). Potem tornado zmian politycznych zmiotlo Polske. Zostalem czlonkiem Solidarnosci, zas kiedy Solidarnosc zostala utopiona, ja utonalem wraz z nia. "Polowanie na czarownice" zostalo rozpoczete. Jak to bylo z kazdym bylym dzialaczem Solidarnosci, moje zycie znalazlo sie wowczas w niebezpieczenstwie. Na jednym etapie bylem nawet scigany i niemal postrzelony przez policje. Z pomoca dobrych przyjaciol zdolalem opuscic Polske i wyemigrowac do Nowej Zelandii - zanim rezymowi udalo sie mnie zlapac i wyslac na Syberie. Wylądowałem w Nowej Zelandii w 1982 roku. Moja pierwsza praca była tam na Canterbury University w Christchurch. Potem pracowalem w Southland Polytechnic z Invercargill. Nastepnie na Otago University w Dunedin. Tuz przed tym kiedy pierwsze oznaki depresji ekonomicznej uderzyly Nowa Zelandie, w 1990 roku stracilem prace na Otago University. Przez nastepne 2 lata bylem bezrobotnym. W koncu, w 1992 roku zdecydowalem sie opuscic Nowa Zelandie oraz szukac chleba poza jej granicami. Podpisalem kontrakty na profesury uniwersyteckie najpierw na Eastern Mediterranean University z miasta Famagusta na Polnocnym Cyprze, potem na University Malaya w Kuala Lumpur, Malazja, w koncu zas na University of Malaysia Sarawak z miasta Kuching na tropikalnej Wyspie Borneo. Po tym jednak jak "Kryzys Azjatycki" obezwladnil takze i Malazje, udalo mi sie zabezpieczyc dla siebie prace w Nowej Zelandii, poczynając od 1999 roku. Niestety nastąpiło to za słoną cenę. Wszakże rolniczo nastawiona Nowa Zelandia nie potrzebuje ludzi z moją ekspertyzą techniczną. Stąd oddawała mi wielką przysługę że wogóle miała jakieś zatrudnienie dla mnie. Wylądowałem więc na najniższej pozycji akademickiej jaka była dostępna na maleńkiej Aoraki Politechnice z miasteczka Timaru. Niestety, pod koniec 2000 roku zostałem zwolniony z nawet owej najniższej pozycji. Powodem zwolnienia jaki wówczas mi zakomunikowano, był raptowny i niespodziewany spadek liczby studentów owej politechniki. Od dniu 12 lutego 2001 roku zacząłem pracować jako akademik (po angielsku: "academic staff member") w Wellington Institute of Technology zlokalizowanym na przedmieściu stolicy Nowej Zelandii, czyli w Petone pod Wellington - także będąc zatrudniony na najniższej pozycji akademickiej jaka była tam dostępna. W Wellington pracowałem aż do 22 lipca 2005 roku, kiedy to zwolniono mnie z pracy z wyjaśnieniem że liczba studentów tej uczelni raptownie spadła. Faktycznie też ów spadek był tak znaczny, że stał się łatwym do odnotowania nawet gołym okiem - od początka 2005 roku uczelnia ta stała się niemal zupełnie pusta. W chwili obecnej zajmuję się szukaniem swojej następnej pracy. Jak chciałbym aby w idealnym przypadku ona wyglądała, wyjaśniłem to na stronie internetowej "poszukuję pracy" dostępnej poprzez "Menu 2" oraz "Menu 4".

#2. Wykładanie w wielu zakątkach świata:

       W Polsce lat 1970-tych uzywane bylo powiedzenie "zycze ci abys zyl w interesujacych czasach". (Mialo ono jakoby pochodzic z Chin, jednak ja spedzilem wiele czasu wsrod Chinczykow i zaden z nich nigdy o nim nie slyszal.) Bylo ono grzeczna forma naublizania komus. Zamiast bowiem kogos przeklinac, czy wysylac go do piekla, Polacy w owych czasach zwykli grzecznie mu zyczyc aby "zyl w interesujacych czasach". Otoz moje zycie okazuje sie byc wlasnie takim. Ja "zyje w interesujacych czasach", a takze mam "interesujace zycie". Chociaz nigdy o nie sie nie prosilem, los dal mi okazje zycia, zarabiania na siebie, oraz dokonywania badan naukowych posrod wielu interesujacych ludzi i w wielu interesujacych krajach swiata, jakie sa zlokalizowane w odleglych obszarach naszej planety. Takze moje zycie okazalo sie pelne przygod, ciaglych zmian, wydarzen, itp. I tak, przez okres nie krotszy od jednego roku zylem, prowadzilem badania, oraz wykladalem w Polsce, Nowej Zelandii, Polnocnym Cyprze, ladowej Malezji, na malezyjskim Borneo, oraz ponownie w Nowej Zelandii (po powrocie do Nowej Zelandii w 1999 roku, filozoficznie i ekonomicznie okazala sie ona byc juz innym krajem, niz ten jaki opuscilem w 1992 roku w poszukiwaniu chleba). Ponadto wizytowalem naukowo Niemcy Wschodnie (przez 2 miesiace), Bulgarie (przez 1 miesiac), oraz Czechoslowacje (przez 2 tygodnie). Oczywiscie, musimy tutaj pamietac, ze zarabianie na zycie w jakimkolwiek kraju dostarcza calkowicie odmiennych doswiadczen niz zwykle odwiedzenie tego kraju jako turysta.
* * *
       Powyzsza interesujace zycie wedrownego wykladowcy jest uzupelniane rownie interesujaca praca w przemysle. Przez wiele lat bylem doradca naukowym w najwiekszym polskim zakladzie produkujacym komputery, mianowicie w MERA-ELWRO (to wlasnie stamtad wywodzi sie moja ekspertyza komputerowa). Faktycznie, kiedy zaczynalem tam pracowac, MERA-ELWRO byla tez najwieksza fabryka komputerow we Wschodniej Europie. Niestety, potem zaklad ten zostal zlikwidowany - nie moge wiec obecnie podac tutaj linku do jego strony internetowej. Jedyne co po nim przetrwalo to miniaturowy zaklad uslugowy ktory nosi nieco podobna nazwe Elwro-System, jednak ktory wcale nie reprezentuje tradycji oryginalnego Mera-Elwro. Potem bylem konsultantem naukowym w ogromnej fabryce produkujacej autobusy i ciezarowki, rowniez zlokalizowanej w Polsce a nazywajacej sie wowczas POLMO-JELCZ. Zatrudniala ona wtedy okolo 12 000 pracownikow. Faktycznie tez, kiedy ogladam sie teraz do tylu, wowczas widze ze wiekszosc mojego zycia spedzilem na przenoszeniu sie z miejsca na miejsce i na zmienianiu pracy (ale nie z wlasnej woli). Istnieje powiedzenie "zmiana jest przyprawa zycia" (po angielsku: "variety is a spice of life"). Jednak jak wiele przypraw czlowiek jest w stanie przelknac.
Zauwaz ze mozna zobaczyc powiekszenie kazdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykle klikniecie na ta fotografie. Ponadto wiekszosc browserow jakie obecnie sa w uzyciu pozwala takze na zaladowanie kazdej ilustracji do swojego wlasnego komputera, gdzie mozna jej sie do woli przygladac, gdzie daje sie ja redukowac lub powiekszac, a takze drukowac, za pomoca posiadanego przez siebie software graficznego.

Dr Jan Pajak - zdjęcie dla dowodu osobistego wykonane 19 lipca 2004 roku

Oto moje najnowsze zdjęcie. Wykonałem je w dniu 19 lipca 2004 roku dla dowodu osobistego. Odzwierciedla ono dosyc dobrze jak obecnie wyglądam.

Dr Jan Pajak w mostku po niebie z KLCC w Kuala Lumpur (grudzien 2002 roku)

Oto ja (Dr Jan Pajak) w tzw. "moscie po niebie" (tj. "sky bridge") z 42 pietra KLCC. Sfotografowany 30 grudnia 2002 roku. Nazwa KLCC uzywana jest dla dwoch drapaczy chmur skonstruowanych jako "blizniaki" (tj. "twin towers") w centrum Kuala Lumpur, Malaysia. Sa one jedynymi "blizniakami" na swiecie ktore ciagle stoja, a ktore naleza do ekskluzywnego klubu najwyzszych budynkow swiata. Ow "most po niebie" laczy ze soba te dwa drapacze chmur na nieco mniej niz polowa ich wysokosci. Pozycja owego "mostu po niebie" jaki laczy obie wieze jest lepiej widoczna na nastepujacym zdjeciu pokazujacym cale KLCC.
KLCC czyli Twin Towers z Kuala Lumpur: jeden z najwyzszych drapaczy chmur na swiecie
* * *
       Tak na marginesie, to KLCC jest jednym z cudow technicznych dzisiejszego swiata. Dlatego jesli ktos jest juz w Kuala Lumpur, lub gdzies blisko tej metroplii, wowczas goraco bym zachecal aby odwiedzic te drapacze chmur i zobaczyc je na wlasne oczy.

#3. Powtarzalne wzloty i upadki:

       Jesli ktos moglby kiedykolwiek zostac rozgrzeszony za posiadanie fatalistycznego spojrzenia na zycie, prawdopodobnie bylbym to ja. Wszakze cale moje zycie sklada sie z niekonczacych sie cyklow wzlotow i upadkow. Jakikolwiek obszar mojego zycia nie bylby rozpatrywany, zawsze toczy sie on zgodnie z tym samym wzorem, mianowicie najpierw wolno i pracowicie buduje jakies osiagniecia w owym obszarze, potem zas przychodzi jakas dziwna katastrofa ktora rujnuje mi wszystko, tak ze zmuszony jestem zaczynac ponownie od samego poczatka, itd., itp. Faktycznie tez wszystkio to wyglada jak niewidzialne "szatanskie istoty" zawsze podazaja moimi sladami przez cale zycie i upewniaja sie ze wszystko co mozolnie buduje szybko ponownie sie zawala. Rezultat jest, ze jak dotychczas nigdy nie posiadalem wlasnego domu, ze wiekszosc czasu caly moj dorobek zyciowy musial dawac sie zaladowac do jednej walizki, ze po wyemigrowaniu z Polski sredni okres mojego zatrudnienia w tej samej instytucji nie przekracza 3 lat, a takze ze nigdy nie wiedzialem ani nie wiem co przytrafi mi sie juz jutro. Aby dostarczyc tutaj przyklad mechanizmu owych nieustannych wzlotow i upadkow, przegladnijmy wspolnie historie moich zatrudnien, ktore (jak wszystko inne w moim zyciu) takze im podlega. Najpierw mialem dajaca duzo osobistej satysfakcji prace naukowca przecierajacego nowe sciezki na Politechnice Wroclawskiej (Polska). Szybko awansowalem po akademickiej drabinie, zaczynajac prace jako mlodszy asystent, zas w przeciagu 4 lat osiagajac poziom adiunkta (tj. najwyzsza pozycje ktora bezpartyjni naukowcy mogli zajmowac w komunistycznej Polsce). Potem, kiedy czasy zaczely sie stopniowo zmieniac, zas mozliwosci dalszych promocji zwolna byly wypracowywane, zmuszony zostalem do uciekania z Polski, jako ze mojemu zyciu zagrozilo niebezpieczenstwo. W Nowej Zelandii ponownie wiec zaczalem od samego poczatka. Poczatkowo bylem tzw. "Post-Doctoral Fellow" na University of Canterbury, potem zostalem starszym wychowaca (po angielsku Senior Tutor) na politechnice w Southland, potem zostalem Senior Lecturer na University of Otago. Kiedy jednak zaczely sie dla mnie otwierac szanse na osiagniecie nawet wyzszej pozycji w Nowej Zelandii, nagle zostalem wyrzucony z pracy (za badania eksplozji Tapanui) i zostalem bezrobotnym. Z czasem zmuszony tez bylem uciekac z Nowej Zelandii dla znalezienia chleba. Podpisalem trzy kolejne kontrakty na pozycje profesora nadzwyczajnego (po angielsku: Associate Professor). Kiedy jednak w 1998 roku zlozylem podanie na pozycje profesora zwyczajnego, oraz wlasnie mialem pozycje ta otrzymac, nagle tzw. "kryzys azjatycki" (po angielsku "Asian Crisis") uderzyl, zas mozliwosci dalszego zatrudnienia w kraju jaki faktycznie potrzebowal kogos z moim rodzajem ekspertyzy akademickiej natychmiast zniknely. Wrocilem wiec do Nowej Zelandii i zaczalem wszystko od poczatku od najnizszej pozycji akademickiej jaka w owym czasie istniala w Nowej Zelandii.
       W ten sposob, w obszarze zawodowym do dzisiaj juz trzykrotnie wpinalem sie do gory po drabinie akademickiej i trzykrotnie spadalem na samo dno. Oczywiscie, nie jestem wykonany ze stali, dlatego kazdy upadek odczuwam dosyc bolesnie. W moim pierwszym wspinaniu sie po tej drabinie zdolalem dotrzec do okolo jej polowy, zanim zniszczenie oryginalnej wersji "Solidarnosci" w Polsce zrzucilo mnie ponownie do poczatkowego poziomu. W drugim wspinaniu sie osiagnalem okolo cwierc wysokosci tej drabiny, zanim zostalem bezrobotnym w Nowej Zelandii. Trzecie wspinanie sie po tej drabinie akademickiej wynioslo mnie niemal do jej szczytu, jednak trzeci upadek jaki po nim nastepowal zepchnal mnie do obecnej najnizszej pozycji calego mojego zycia. Stoje wiec obecnie na poziomie zerowym owej drabiny akademickiej, patrze w gore ze zgroza, oraz filozoficznie deliberuje co powinienem uczynic dalej. Czy powinienem przewartosciowac swoje cele zyciowe i filozofie, zapomniec o zmaganiu, oraz w pokoju odczekiwac na emeryture na obecnej najnizszej pozycji akademickiej mojego zycia. Czy tez powinienem podleczyc rany z poprzednich upadkow, odbudowac swoja energie, zas po rozpoczeciu ponownego wspinania sie zaryzykowac czwarty upadek w moim zyciu. Co ty czytelniku uczynilbys na moim miejscu?
       Na szczescie istnieje tez dobra strona w owych wszystkich moich nieustannych wzlotach i upadkach. Jest nia moja ekspertyza, jaka nieustannie sie powieksza. (Chociaz moj ojciec zwykl powiadac, ze "my uczymy sie cale zycie, a i tak umieramy glupcami".) Zas owo podnoszenie sie mojej ekspertyzy wcale nie podlega okresowym upadkom, jak tamte materialne aspekty zycia to czynia. Stad, jesli kiedys mam pozostawic na Ziemi jakis slad po sobie, najprawdopodobniej sladem tym bedzie cos co wynika z mojego niezwyklego przebiegu zycia, jakiego bez przerwy doswiadczam.

#4. Doświadczenie wielu odmiennych kultur:

       Podczas mojej interesujacej kariery zawodowej mialem okazje pracowac w wielu odmiennych krajach, jakie reprezentuja caly szereg odmiennych kultur. To z kolei pozwolilo mi zgromadzic prawdziwie wielokulturowe doswiadczenia. Zanaczaca proporcja tych doswiadczen zostala osiagnieta w krajach Azjatyckich oraz w kulturach Orientu. Wszakze moje doswiadczenie zawodowe obejmuje zatrudnienie na uniwersytetach (lub na innych uczelniach wyzszych) Polski (przez 12 lat), Nowej Zelandii (przez 15 lat), Polnocnego Cypru - tj. Tureckiego (przez 1 rok), Malazji (przez 3 lata), oraz Malazyjskiej czesci Wyspy Borneo (przez 2 lata). Podczas owego zawodowego wedrowania po swiecie zawsze staralem sie brac udzial we wszelkich wielorasowych obchodach i obrzadkach, szczegolnie w egzotycznej Malezji. W rezultacie, zdolalem zgromadzic ogromna pule obserwacji na temat zwyczajow i kultur odmiennych narodow, ich postaw filozoficznych, zasad zachowania sie, obszarow czulosci, postepowania, wierzen, religii, przesadow, zwyczajow, itp. Gromadzielm takze przyslowia, mity, przesady, oraz zwyczaje ludowe najrozniejszych narodow. Faktycznie tez druga ksiazka jaka razem z moim bratem niedawno zdolalismy opublikowac w Polsce w dwoch jezykach pod tytulem "Przyslowia Wschodu oraz z innych stron swiata - Proverbs of the Orient and from other corners of the world", Poznan (Adres wydawcy: "Wydawnictwo Poznanskie", Ul. Fredry 8, 61-701 Poznan), 2003 rok, ISBN 83-7177-273-4, 551 stron; zawiera kolekcje okolo 2700 przyslow zaprezentowanych w dwoch jezykach - mianowicie po angielsku i po polsku. Owe przyslowia zdolalem zakumulowac podczas ostatnich 12 lat moich prac zawodowych w najrozniejszych krajach. Znaczaca ich liczba wywodzi sie z kultur Orientu i Azji, wlaczajac w to: Japnie, Koree, Chiny, Malazje, Dayakow z Borneo, oraz caly szereg innych.
Czeslaw Pajak i Jan Pajak: Przyslowia Wschodu oraz z innych stron swiata

Oto jak wyglada okladka naszej ksiazki o przyslowiach. Razem z moim bratem opublikowalismy ta ksiazke w Polsce w 2003 roku. Zawiera ona okolo 2700 przyslow. Kazde przyslowie jest zaprezentowane w dwoch wersjach jezykowych, mianowicie polskojezycznej i angielskojezycznej.

#5. Profesury w dwóch odmiennych dyscyplinach:

       Prawdopodobnie nie istnieje wielu uczonych, ktorzy zdolali zgromadzic az tak ogromny zasob doswiadczenia zawodowego jaki ja zakumulowalem. Aby podac tutaj konkretny przyklad, to zdolalem osiagnac poziom akademicki profesora nadzwyczajnego (po angielsku: Associate Professor) w dwoch calkowicie odmiennych dyscyplinach zawodowych, mianowicie w naukach komputerowych oraz w inzynierii mechanicznej. Takze moj doktorat (jestem przeciez doktorem nauk technicznych) zostal wypracowany w owych dwoch dyscyplinach jednoczesnie. Gdybym przygotowal wykaz wszystkich przedmiotow jakie kiedykolwiek wykladalem w swoim zyciu, niemal z cala pewnoscia wystarczyloby to na stworzenie niewielkiej politechniki. Faktycznie tez wierze, ze pracowalem na jednej takiej malenkiej politechnice (mianowicie w Timaru, Nowa Zelandia) w jakiej calkowita ilosc przedmiotow wykladanych byla mniejsza od liczby przedmiotow jakie ja wykladalem w calym swoim zyciu.

#6. Honory, stopnie, tytuły:

       Typowy przebieg studiow na Politechnice Wroclawskiej jakie ja ukonczylem zajmuje 6 lat dla mojej specjalizacji. Po tym jak ukonczylem owe studia, otrzymalem dwa stopnie, mianowicie Magistra i Inzyniera (Mgr, inz.).
* * *
       Podczas otatniego roku studiow przyznano mi tzw. "Stypendium naukowe", jakie na Politechnice Wroclawskiej bylo zarezerwowane dla najbardziej wyrozniajacych sie studentow. Owo stypendium posiadalo wpisany warunek, ze po zakonczeniu studiow Politechnika Wroclawska rezerwuje sobie prawo do zatrudnienia mnie jako pracownika dydaktycznego. Stad natychmiast po ukonczeniu studiow zaczalem badania nad swoja praca doktorska. Prace ta ukonczylem juz po 4 latach, broniac swego doktoratu w dniu 6 czerwca 1974 roku. Doktorat dal mi tytul "Doktora Nauk Technicznych". Przez nastepne 4 lata po obronie swego doktoratu bylem najmlodszym doktorem na Politechnice Wroclawskiej. Oczywiscie, po obronie pracy doktorskiej ciagle kontynuowalem swoje badania i wyklady. W owym czasie moi studenci przyznali mi tytul "wykladowcy roku". Tytul ten otrzymalem od nich w dwoch kolejnych latach tuz przed wyemigrowaniem z Polski.
* * *
       Niezaleznie od doktoratu, posiadam takze caly szereg innych tytulow i stopni, jakie wygladaja dosyc ladnie opisane w zyciorysie. Jeden z nich jest wynikiem obowiazkowej w owczesnej Polsce sluzby wojskowej. Poczatkowo zaczalem owa sluzbe jako saper. Z kolei glownym zajeciem saperow jest budowanie mostow, drog, lotnisk, ukladanie pol minowych oraz pozniejsze rozbrajanie ich, wysadzanie w powietrze wszelkich przeszkod na drodze, niszczenie starych bomb i pociskow, oraz wiele wiecej. Kiedy dana armia atakuje, saperzy ida przed jej czolem, aby przygotowac droge dla ciezkiego sprzetu wojennego. (Stad saperom zwykle sie obrywa z obu walczacych stron.) Saperzy sa wlasnie tymi wojskowymi o ktorych popularne powiedzenie stwierdza, ze jakoby "popelniaja oni tylko jeden blad w calym zyciu". (Dzieje sie tak poniewaz duza czesc ich obowiazkow obejmuje rozbrajanie bomb, zas niemal nikt nie przezywa popelnienia bledu z bomba.) Stad rozni sarkastyczni saperzy dodawali do owego powiedzenia, ze owym jedynym bledem jaki popelnili w zyciu bylo zostanie saperami. To wlasnie podczas sluzby w saperach poznalem prawdziwe znaczenie angielskiego przyslowia "kiedy praca jest warta wykonania, wowczas jest tez warta aby wykonac ja dobrze" (po angielsku: "when a work is worth being done, it is worth being done well"). Bylo tak poniewaz w owym czasie wsrod polskich saperow panowala dluga tradycja, ze jesli dana jednostka zolnierzy zbudowala most, wowczas wszyscy zolnierze szli pod ow most kiedy pierwszy czolg po nim sie przetaczal. (Ciekawe czy owa tradycja przetrwala az do dzisiejszych czasow demokracji i wolnosci wypowiadania sie.) Osobiscie wierze, ze niezapomniane uczucia jakich sie doswiadcza kiedy czolg przetacza sie po moscie jaki wlasnie sie zbudowalo, jaki nie byl jeszcze testowany, a pod jakim wlasnie sie stoi razem w innymi zolnierzami, okazalyby sie bezcenne dla tych wszystkich mlodych ludzi ktorzy nie sa w stanie wykrzesac z siebie zadnych motywacji do dzialania.
    W pozniejszym stadium mojej sluzby wojskowej w Polskiej armii, moje wysokie zdolnosci techniczne zostaly docenione i zostalem przeniesiony do "inzynierii uzbrojenia, znaczy do sluzby jaka dziala jako wielko-skalowi zbrojmistrze, zajmujac sie naprawa i utrzymywaniem w ruchu wszelkiego sprzetu uzywanego przez innych zolnierzy (jak czolgi, dziala, bron, srodki transportowe, itp.). Podczas owej obowiazkowej sluzby wojskowej w Polskiej armii zostalem promowany do stopnia oficerskiego, tak ze w czasie opuszczania Polski bylem juz podporucznikiem.
* * *
       Poza Polska takze dorobilem sie najrozniejszych zaszczytow poprzez studiowanie, badania, oraz promocje zawodowe. Dwa najbardziej istotne z nich byly kiedy podczas swojej kariery zawodowej osiagnalem poziom Profesora Nadzwyczajnego (po angielsku: Associate Professor) w dwoch odmiennych dyscyplinach. Stad moje honory obejmuja takze miedzy innymi tytuly bylego profesora nadzwyczajnego w inzynierii mechanicznej, oraz bylego profesora nadzwyczajnego w naukach komputerowych.
* * *
       Istnieje jeden honor jakiego dostapilem w swoim zyciu, a jaki jest szczegolnie mily mojemu sercu. Jest to moja zona. Jej ojciec zwykl byc jednym z owych arystokratow ze Wschodu, ktory stracil swoja fortune, jednak utrzymal tytul. Stad moja zona odziedziczyla tytul "Szejka" od niego, jednak bez fortuny Szejka jaka by z tytulem tym sie wiazala. (Dzieki Bogu, w przeciwnym wypadku ja nigdy nie mialbym moznosci aby ja poznac, nie wspominajac juz faktu ze wowczas moja zona bylaby rodzajem popsutej bogaczki, niemozliwej do wspolzycia ze zwyklym czlowiekiem.) Stad, ow honor jaki jest tak mily mojemu sercu, to ze jestem mezem pieknej kobiety ktora nie tylko nosi tytul Szejka, ale rowniez posiada i klase Szejka. Ponadto, w dzisiejszych trudnych czasach nasze malzenstwo jest wysoce symboliczne. Udowadnia ono bowiem, ze kultura Wschodu moze wspolistniec z kultura Zachodu na zasadach wzajemnej milosci, poszanowania i pokoju, oraz ze kazda z tych dwoch donioslych kultur jest w stanie wzbogacac zycie tej drugiej. Obecnie czesto sie zastanawiam, jak maz utytulowanego Szejka powinien sie nazywac. Czy jest on Szejkanek (po angielsku: Sheikher), Szejkomosc (po angielsku: Sheikhness), czy Szejkowski (po angielsku: Shaker)? A moze jeszcze cos innego? Wszakze gdybym byl mezem ksiezniczki z, powiedzmy, Anglii, zwracanoby sie zapewne do mnie "jego wielmoznosc", "jego wysokosc", czy tez "jego eminencja", nie zas: "hej ty Pajak"! Dr Jan Pajak ze swoja obecna zona (tj. z Szejkiem Dawood) w Rzymie, 1995 rok
Ja w Rzymie z moim osobistym Szejkiem.
Data zapoczątkowania budowy tej strony internetowej: 25 maja 2004 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 23 lipca 2005 roku.
Oto liczniki odwiedzin tej strony:

Free Web Site Counters
Free Web Site Counters
382